niedziela, 14 grudnia 2014

Miłość.

Hmm, chyba każdy z nas to poczuł. Coś dzięki czemu czujemy się potrzebni, ważni, wyjątkowi.
Gdy już wpadniecie po uszy nie można nic zrobić. Tak jest w moim przypadku.
Moje 'miłości' były jedną wielką porażką, przyznajmy - nigdy nie miałam szczęścia co do chłopaków.
Zawsze to kończyło się tym, że byłam sama, ze zranionym sercem. Aż pojawił się (w końcu!) ten, który pierwszy się we mnie zakochał. Był o rok młodszy, ale to nie robiło mi różnicy. Wszystko było elegancko, aż do pewnego momentu.Nagle urwał nam się kontakt, chcąc nie chcąc nadal go kochałam, oraz kocham do dzisiaj. Wszystko wydarzyło się kilka miesięcy temu i chłopak o którym mowa nieźle mi namieszał w głowie. Nigdy nie czułam takiego czegoś, to uczucie jest bardzo silne. Kocham go aż boli. Ale jak zwykle, wszystko się spierdoliło. Cóż się dziwić, przecież to tylko życie Nat i ona sama, która nie ma szczęścia do chłopaków i nigdy go nie będzie miała :))
Ahh. Teraz dzięki temu, że posłuchałam serca (głupia Nat!), zaczynam wszystko powoli naprawiać.
Zastanawia mnie to, jak on to zrobił że tak bardzo go kocham? Żadnemu to się nie udało. Hm, może on jest tym wiecie, jedynym? Hahah żartuję.
Dosyć  mówienia o mnie, oraz mojej historii.

Nieszczęśliwa miłość. Coś, co zdarza się najczęściej. Ale dlaczego? Bo zakochujemy się w kimś, w kim nie powinniśmy.Na Ziemi jest 7 miliardów ludzi, a my właśnie wybraliśmy tę jedną. Dlaczego? Bo jest wyjątkowa, na swój sposób. Ma coś, czego inni nie zauważają. Wierzę w przeznaczenie. Może to głupie, ale myślę że każdy z nas ma przeznaczoną nie jedną, ale kilka osób. Dlaczego? Na wszelki wypadek.
Plusy takiego czegoś:
- jak nie wyjdzie Ci z jedną osobą, możesz spróbować z drugą
- wszystkie są Ci przeznaczone
Minusy:
- gdy ułożysz sobie życie z jedną z przeznaczonych osób, reszta może być nieszczęśliwa.

Najgorzej jest zapomnieć o osobie, która Cię zraniła. Chcesz o niej zapomnieć, ale 24/7 o niej myślisz. Są to myśli typu "Nienawidzę jej/go!" "On/Ona jest idealny/a, kocham ją/go ♥" i tak cały czas.Zastanawiamy się też, "Dlaczego ja?" "Dlaczego ktoś znowu mnie zranił". Po pewnym czasie zapominamy. To prawda, czas leczy rany i w końcu zapominamy.Idziemy dalej...ale czasami się nie da. Czasami nadal kochamy tą osobę, mimo tego co nam zrobiła.

Jak poderwać chłopaka/dziewczynę.
Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Serio. Jestem beznadziejna w tych sprawach. Zawsze się "czaiłam", aż w końcu mówiłam obiektowi co do niego czuję. Zawsze potem było chujowo.

Najgorzej jest, gdy ktoś kogo kochasz i z kim naprawdę świetnie Ci się układa zaczyna Cię ignorować. Bez powodu, bo miał taki kaprys. Powoli uczucie zaczyna słabnąć, aż całkowicie się wypala.

Hmm to chyba na tyle. Mój pierwszy post, a właściwie takie moje "rozkminy".  Do następnego :)